Jak zwykle spóźniony wpis. To się staje tradycją. xd. Na badaniach wszystko OK, może poza tym, że się okropnie nudziłam. Co się działo w święta? W święta działo się wiele. Dostałam fajne prezenty, czyli inaczej dużo ubrań, dwie bransoletki, dwie płyty, czekoladki, i czujnik do nalewania. Święta jak zawsze spędziłam w domu. Na wigilji byłam u babci w Żyrardowie, a potem u drugiej babci w Warszawie. Tam byłam też w pierwszy dzień świąt, a w drugi dzień na obiedzie u babci w Żyrardowie. Na sylwestra, po wielu rozmowach z mamą, przyjechała do mnie Zuzia. A już myślałam, że nie da rady. Tańczyłyśmy, byłyśmy na skypiie, gadałyśmy o wielu różnych rzeczach, a o północy poszłyśmy do moich rodziców, którzy byli na imprezie u wujka Piotrka. Zostałyśmy tam chwile, żeby złożyć wszystkim życzenia i obejżeć sztuczne ognie. Potem wróciłyśmy do mnie i jeszcze chwilę byłyśmy same. W końcu położyłyśmy się o trzeciej. Zuzia została u mnie aż do wtorku, czyli do wyjazdu do szkoły. Podczas jej pobytu zdążyłyśmy wysłuchać prawie całej jednej książki, nagadać się, odżywić trochę reggae forum mojej grupy na ten temat i odwiedzić McDonalda. We wtorek wróciłyśmy do szkoły, a tam… już nie długo sobota pracująca. Ale jakiś tydzień przed tą sobotą nagle akcent obtymistyczny. W sobotę pracującą zgodnie z tradycją odbędzie się bal karnawałowy. Piszę “zgodnie z tradycją”, bo zwykle w pierwszą, i zwykle ostatnią, sobotę pracującą między świętami a feriami jest bal. Dzisiaj właśnie jest ta sobota. Na balu było… bardzo fajnie. Przy okazji pozdro dla: Skrima - Klaudji, Mateusza i Balteama - Krystiana. Dziękuję im za toważystwo, zamówione piosenki, żarty i rozmowy orazz za dwa wygrane konkursy. xd. Wszystkie imprezy tutaj wspomniane dla wszystkich uczestników były bardzo udane. xd.
Na koniec wspomnę o czymś, o czym dowiedziałam się w święta. Tą wiadomość mogłabym śmiało zaliczyć do moich prezentów. xd. Kto czyta mojego bloga napewno przypomina sobie wpis o pewnym koncercie, który odbył się w marcu 2011. Podpowiem. Był to koncert vavamuffin. W święta dowiedziałam się, że moje życzenie się spełniło. Chciałam pojechać jeszcze raz, i co? I jadę! Zostały mi dokładnie trzy tygodnie. Strasznie się cieszę!
W tym wpisie wspomniałam już chyba o wszystkim godnym uwagi. Więc rzegnam was, serdecznie pozdrawiam i życzę miłego wieczoru.
co nowego?
Hej!
Tradycją moją stało się, że nie piszę wtedy kiedy trzeba. Nie pisałam tu chyba od urodzin. Tak! Oczywiście! Piszę teraz. Kiedyś muszę, no nie? xd. Humor ogólnie mam dobry. Wszystko jest w porzątku.
Teraz wspomnę o tym o czym nie pisałam przez tak długi czas. Nie mogłam się jakoś zabrać do bloga. Po pierwsze: pod koniec października byłam na imprezie urodzinowej u Zuzi. Było super. Położyłam się przed szustą rano. Niektórzy nie spali w ogóle. Do północy Zuzia, ja, przyjaciółka Zuzi - Asia, Aneta, łucja i Mateusz byliśmy w jednym pokoju, a bracia Zuzi i paru ich znajomych byli w drógim. O północy wszyscy zebraliśmy się w salonie zajmowanym przez braci, zaśpiewaliśmy Zuzi “sto lat” i zjedliśmy tort. Potem już byliśmy wszyscy razem i do rana gadaliśmy o wszystkim i o niczym. hehe. Dawno nie byłam na takiej głośnej i długiej imprezie. xd. Chętnie opowiedziałabym co się działo w listopadzie, ale prawdę mówiąc to nie zdarzyło się chyba nic godnego uwagi. Ogólnie był to komputerowy miesiąc. Ogłaszam, że: mam skype, umiem grać w mudy, znów ściągam muzykę, bo program podesłany przez kolegę przynajmniej po części zastępuje ściąganie z youtube, które dawno przeminęło. I tak docieramy do grudnia. W mikołajki byłam w kinie z dużą grupą znajomych ze szkoły. Znaczy duża część tych ludzi to moi znajomi. W każdym razie znam każdego. xd. W kinie było fajnie. W środę robiliśmy sobie klasowe mikołajki. Dostałam audiobooka “tajemniczy opiekun” i czekoladki. Ostatnio mamy dużo sprawdzianów. Strasznie się cieszę, że zaraz przerwa świąteczna. Pozatym na sylwestra najprawdopodobniej przyjedzie Zuzia. Szesnastego jadę na badania, ale puźniej to chyba będzie koniec więkrzych obowiązków. xd. Narazie kończę ten wpis i idę coś zjeść. xd.
Pozdrawiam!
Zaległy wpis
Matko droga! Ola Boga! Jak ja zaniedbałam bloga! xd. Nie pisałam tutaj bardzo dawno. Te wszystkie wariactwa na klango i tak dalej. Zacznę więc może od wyjazdu do Józefowa. Byłam tam 1. i 2. października. Razem z moją grupą spałyśmy na plebanji. hehe. Najfajniejsza w tym wszystkim była nasza sala. Był tam duży stół z krzesłami, przy którym jadłyśmy, materace, na których spałyśmy w śpiworach, pianino, mnustwo bocznych stolików przy ścianach. W piątek, a właściwie w sobotę zasnęłam dopiero po piątej, a niektóre nie spały w ogule. Całą noc prowadziłyśmy dyskusje na mniej lub bardziej poważne tematy. Zuzia opowiadała mroczne historie. Było przy tym mnustwo śmiechu, ale i strachu przy tym nie zabrakło. Podczas pobytu w Józefowie odwiedziłyśmy park linowy, pływałyśmy tramwajem wodnym, a co do mniej oficjalnych atrakcji nauczyłam się grać piosenkę “brown eyes” na pianinie. Tutaj należało by zamieścić specjalne podziękowania dla użytkowniczki Skrim, która bardzo mi w tym pomogła. Kiedy w niedzielę stałyśmy przed budynkiem i czekałyśmy aż pani da znać, że idziemy na autobus też było śmiesznie. Niespodziewanie dostałyśmy dziwnej fazy. Zuzia, a po chwili też ja zaczęłyśmy udawać, że gadamy przez telefon. Najczęściej udawałyśmy, że rozmawiamy z jakimiś sławnymi osobami. Naprawdę wyjazd był udany. Potem nadszedł kolejny tydzien, a wraz z nim problemy na klango. Naszczęście teraz wszystko powoli, powolutku wraca do normy, a ja wierzę, że poradzimy sobie z tym wszystkim. Następny weekend był także udany, bo miałam urodziny. Na urodziny dostałam jeden, duży prezent, a mianowicie laptopa. Piszę duży. W sensie że oczywiście drogi, bo laptop sam w sobie jest na szczęście mały. xd. Naprawdę jestem z niego zadowolona. Ostatnio dostałam też nowy odtwarzacz muzyki, bo stary praktycznie się rozpadał. Oczywiście mam jeszcze jeden powód do radości. Dwudziestego pierwszego jadę do Zuzi na imprezę urodzinową. Suuuper!
Teraz tylko pozostaje wierzyć w klango, poradzić sobie jakoś ze szkołą, Dniem Nauczyciela, chórem i treningami, a wszystko będzie dobrze. I byle do dwudziestego! Narazie pozdrawiam was i czekam na komentarze i wiadomości.
Hej!
Matko! Ostatnio wogóle nie chce mi się pisać. Nie tylko tu na blogu ale jakoś tak ogólnie. Ja nawet nie napisałam tu o wyjeździe do Niemiec. Wyjechałam tam czwartego, a dopiero teraz piszę. Razem z chórem wyjechałam w tą dłógą drogę. Dzien wcześniej wróciłam z tych zdjęć więc byłam trochę zmęczona. Napewno pierwszy plus był taki, że samemu wybierało się z kim chce się być w pokoju. Ja byłam z Nikolą. Z Nikolą też zwykle siedziałam w autokarze. W wolnym czasie naszymi ulubionymi zajęciami było granie na wszystkim co było w pokoju, np. na poręczach foteli, telewizorze, torbie, stole i tak dalej. Następną rozrywką była zabawa, która powstała u Zuzi. Mianowicie miałyśmy soczek i piłyśmy za różne osoby. Łyk za każdego. hehehe. Robiłyśmy też mnustwo śmiesznych nagran, których potem ciągle słuchałyśmy. Oczywiście nie obyło się bez gadania w nocy. Jeśli chodzi o to co robiłyśmy z całą grupą. Razem z uczniami gimnazjum, którzy nas tam zaprosili, byliśmy na basenie, zwiedzaliśmy zamek i kopalnię. Oczywiście był też koncert. My też śpiewaliśmy. Z dziewczynami, które z nami tam były gadaliśmy oczywiście po angielsku. Z pomocą mojej koleżanki - Emilki radziłam sobie nie tak źle. Kiedy wracaliśmy nocowaliśmy w, znanych tu już, Owinskach. Poznałam tam Monikęlisieckąo2, z czego obie się ucieszyłyśmy. Z klango była tam jeszcze Izawyd i Siostra1. Przed samym wyjazdem z Niemiec: ja, Nikola, Iza, i jeszcze kilka koleżanek, zebrałyśmy się w pokoju i długo gadałyśmy. Najwięcej chyba mówiła Emilka, która ma wielki talęt do udawania nauczycieli. Wszystkie mówiłyśmy kogo ma udać i opowiadałyśmy sobie śmieszne sytuacje. Dużo też mówiła druga Iza, niestety nie obecna tu na klango, która opowiadała nam kawały. Ogólnie wyjazd mi się podobał. Kiedy wróciłam też miałam dobry humor, bo tata ściągnął mi siedem różnych płyt, mam konto na facebooku i w ogóle. Z zaległościami w szkole też się jakoś uporałam. Teraz, jak narazie, wracam do zwykłego szkolnego życia. Podejżewam jednak i mam nadzieję, że w towarzystwie moich przyjaciółek nie będzie to takie nudne, a zwykłe to już napewno nie. xd.
Parę zwykłych informacji o moim nastroju.
Nadal utrzymuje się faza na vavamuffin i, to głównie chyba przez tego facebooka, jeszcze jedna faza. hehehe. Tak tak! Powracam do poszukiwan. Skrimie, Klaudjag2000 i szinet, wiecie o co chodzi. Nie jest to jakaś wielka tajemnica. xd. Szukamy tych kolejnych warsztatów i nie tylko. Uprasza się o niezdradzanie tego “i nie tylko” w komentarzach. hehehe.
Pozatym humor mam mniej więcej taki jak przed wyjazdem - bardzo dobry!
Jedyna co mi go psuje to… youtube. Nie no ludzie! Przydało by się naprawić, co? Naprawde nie możecie tego zrobić. No drodzy autorzy klango! Proszę!
Pozdrowienia dla wszystkich klangowiczów!
Specjalne pozdrowienia też dla tych paru osób, których tu niema, a szkoda! xd.
Dziwnego i niepożądnego wpisu koniec!
Witajcie!
Ostatnio was zaniedbałam. Od koloni nie pisałam, a byłam już w Warszawie u babci na tydzien. Udało mi się zobaczyć centrum Kopernika. Najbardziej mi się podobał taki pewien sprzęt do robienia muzyczki i trzęsienie ziemi. xd. Oprócz tego trzynastego wyjechałam z rodzicami nad morze. Już poraz drugi w te wakacje byłam nad wodą. Poznałam tam trochę młodszą ode mnie dziewczynę, która pod koniec pobytu nad morzem założyła sobie konto na klango. Oczywiście ona widzi ale założyła żeby mieć ze mną kontakt. Wczoraj wróciłam z nad morza. Przed samym wyjazdem spodkała mnie jeszcze jedna niespodzianka. Okazało się, że będę grała w krótkim filmie. Dzisiaj po czwartej rano musiałam być na planie. Dzisiaj akurat kręcili wschód słonca. Musiałam się przebrać i poćwiczyć. W tej scenie toważyszy mi pies, który z resztą jest ze mną przez cały film. Pies, a właściwie to była suczka, była bardzo miła i przyzwyczaiła się do mnie. Będziemy kręcić jeszcze w środę, a potem 2. i 3. września. Na począdku roku z kolei możliwe, że pojadę z chórem do Niemiec. Ciekawie się zaczyna. xd.
Więc podsumowanie wakacji.
Udało mi się pojechać do Zuzi. Byłam na koloniach, na których byłam w pokoju z moją przyjaciółką i nie raz do pierwszej w nocy się gadało. W dzien też było bardzo, ale to bardzo wesoło. Przy okazji pozdrawiam wszystkich tych, którzy byli tam ze mną. Całą naszą grupę.
Potem tydzien w Warszawie. Następnie kolejne dwa tygodnie nad morzem. Potem jeszcze film. W kilku słowach. Te wakacje raczej zaliczam do udanych i mam nadzieję, że ten rok szkolny będzie tak samo wesoły i udany.
Pozdrawiam was serdecznie!
znowu nad morzem
Wczoraj przyjechałam nad morze. Tym razem z rodzicami. Kurde! Jechałam dziewięć i pół godziny. heh. Ogólnie jest fajnie. Mamy dość duży pokój, chodzimy na plażę i gramy w cymbergaja. Dzisiaj poznałam dziewczynę w moim wieku. Niestety jutro wyjeżdża. Naszczęście jest net i zasięg więc spoko. Z klango nie znikam. Będę kończyć ten wpis bo nie wiem czy nie idziemy na spacer.
Pozdrawiam was i narazie znikam.
kolonie - tydzien 2
To kolejna część wpisu o koloniach. Będzie tu opisany tydzien numer 2.
Poniedziałek:
Poniedziałek był dniem dziwnym ponieważ w poniedziałek nie było nic. Miał być skansen ale był nieczynny więc siostra przed południem nam poczytała. Po południu też nie wydarzyło się nic szczególnego.
Wtorek:
We wtorek byliśmy w Szymbarku. Oglądaliśmy dom do góry nogami i najdłuższy stół świata. Pojechaliśmy też do parku miniatur i oglądaliśmy różne znane budowle. Pod czas drogi oczywiście nie obyło się bez żartów pana Jarka i naszych.
Środa:
W środę rano była próba przedstawienia, które miało być w piątek. Po południu byliśmy nad morzem i na lodach. Myślałam, że uda mi się zagrać w cymbergaja bo niedaleko miejsca gdzie byliśmy na lodach była ta gra ale po pierwsze ten akurat stół do cymbergaja nie dzwonił kiedy udeżyło się w bandę, a po drógie bo nie było czasu nie udało mi się zagrać.
Czwartek:
W czwartek płyneliśmy statkiem do Gdanska. Trfało to godzinę. Kiedy byliśmy na miejscu pochodziliśmy sobie jeszcze trochę i wróciliśmy na obiad. Po południu byliśmy na plaży, a wieczorem było ognisko. Na ognisku było bardzo wesoło. Użądzane były różne konkursy.
Piątek:
W piątek po śniadaniu było podziękowanie wychowawcom. W ramach tego podziękowania było przedstawienie dla siostry Irminy. Przekręciliśmy też piosenkę “jedzie pociąg z daleka” o panu Włodku, który prowadził nasz autokar. Przedstawienie było też powtarzane po południu.
Sobota:
W sobotę niestety nie poszliśmy nad morze bo była brzydka pogoda. Zamiast tego po południu byłyśmy w odwiedzinach, a o szesnastej cała nasza grupa była w kawiarence w toważystwie pana Jarka. To miałobyć podzękowanie za to, że pan jarek był naszym przewodnikiem i praktycznie cały czas był z naszą grupą. Najpierw wszyscy rozmawiali (nie wiem dlaczego) o filmach dla dzieci. Tak nas coś naszło. Potem przeżuciliśmy się na temat gier. Na koncu, aż do kolacji, cały stół grał w ostatnią literę czy jak kto woli słówka. Po kolacji był czas wolny, a wieczorem siostra dokonczyła nam czytanie wyspy złoczynców.
Niedziela:
W niedzielę to już tylko droga do domu.
I chyba na tym koniec. Mogę jeszcze tylko napisać parę dodatków. Nasze ulubione zajęcia na koloniach to: sprzeczki z panem Jarkiem, gadanie z dziewczynami, granie na meblach w naszym pokoju, gadanie po nocach i (również po nocach) robienie prób jagby słuchowiska, którego fabułę wymyśliłyśmy w pierwszą noc kolonii. Jak ktoś chce to mogę powiedzieć mu na prv do której nie spałyśmy. xd. I tu chyba zakonczę ten wpis.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy byli ze mną na tym wyjeździe i wszystkich, którzy chciałabym żeby byli.
Ludziki kochane! Jak ja mam to opisać. W niedzielę wróciłam z koloni w Sobieszewie. Pojechałam tam jedenastego lipca. Bardzo mi się tam podobało. Była tam też Klaudia na klango znana jako skrim, Nikola szinet, Małgosia bisia i oliwia. Napiszę chyba poprostu krótko o każdym dniu.
Wtorek:
We wtorek poszliśmy nad morze. Tak zwane powitanie z morzem. Mieliśmy się nie kąpać ale Oliwia zaczęła chlapać. My oczywiście też chlapałyśmy w skutek czego i tak byłyśmy mokre.
Środa:
W środę cały dzień spędziliśmy poza ośrodkiem. Byliśmy na spływie kajakowym. Wszyscy byli tego dnia zmęczeni. Nawet ja i Klaudia nie gadałyśmy w nocy tak długo jak potrafimy gadać.
Czwartek:
W czwartek byliśmy w Gdańsku. Byłyśmy z Klaudią na lodach. Pan Jarek przeprowadzał nas przez fontannę. Było nawet ciekawie i wesoło.
Piątek:
O, piątek był ciekawy. Byliśmy nad morzem i dużo osób się kąpało. W tym ja i dziewczyny. Oczywiście nie obyło się bez bitwy o materac z chłopakami i bitwy o nic z panem Jarkiem. Chłopaki mówili, że nam pomogą ale my nie wierzyłyśmy i kazałyśmy im oddać nam materac w dowód, tymczasowego oczywiście, pokoju. Potem biliśmy się my wszyscy z samym panem Jarkiem o materac. xd.
Sobota:
W sobotę nasza grupa była w miejscu, które nazywa się ptasi raj. Były to jagby dwa punkty obserwacyjne. Tam siostra nam czytała. W drodze powrotnej było chyba jeszcze weselej niż w samym miejscu. Tradycyjna sprzeczka z panem Jarkiem w tym dniu dotyczyła mojej opaski przeciwko komarom. Ja mówiłam, że ona działa, a pan, że nie. Poza tym żartowaliśmy sobie z wielu innych rzeczy. Tym razem szła ze mną Nikola. Wieczorem byliśmy wszyscy w Malborku na przedstawieniu światło i dźwięk. Wróciliśmy o dwunastej.
Niedziela:
W niedzielę rano była msza. W tym dniu wszystkie posiłki były puźniej niż zwykle. Po południu był taki koncert. Wszystkim się podobało.
kolejne odwiedziny u Zuzi G
Cześć wszystkim! Wiem, strasznie zaniedbałam blog. To o czym będę tu pisać rozpoczęło się siódmego lipca. W ten pamiętny czwartek pojechałam do babci do Warszawy. Tam czekałam na tatę. Kiedy tata skonczył pracę pojechałam z nim do mojej koleżanki - Zuzi. Tej samej Zuzi, u której byłam na Sylwestra. Kiedy przyjechałam tata zainstalował Zuzi n v d a. Uczyłam jej paru rzeczy na kompie i skopiowałam jej płyty vavamuffin. Tej nocy gadałyśmy do czwartej. Dzwoniłyśmy do Aśki. Potem miałyśmy ubaw bo ja udawałam głos gorga z vavamuffin i wychodziło mnustwo śmiesznych sytuacji. Następnego dnia wstałyśmy, doprowadziłyśmy się do stanu urzywalności i słuchałyśmy muzyczki. Oczywiście kłuciłyśmy się z jej bratem o komputer. Dużo puźniej wykąpałyśmy jej psa. Kiedy przyszła jej mama poszłyśmy w odwiedziny do jej babci. Często wychodziłyśmy na chuśtawkę przed domem babci i jadłyśmy wodne lody. Wieczór miałyśmy też dla siebie bo mama poszła do babci, a chłopaki też gdzieś wyszli. W tą noc zasnęłyśmy znacznie szybciej. W sobotę jej mama była już cały dzien w domu. Kiedy razem z Zuzią siedziałyśmy przy laptopie przyszła jej przyjaciółka Aśka. Razem z mamą Zuzi poszłyśmy do sklepu i kupiłyśmy kolę i chipsy. Jak wróciłyśmy to coś nas naszło. Usiadłyśmy sobie na łóżku. Jadłyśmy chipsy i piłyśmy kolę. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie to, że my jadłyśmy i piłyśmy zawsze za kogoś. Za jakiś zespół, piosenkarza, za wszystkie nasze przyjaciółki i tak dalej. Tym sposobem wypiłyśmy całą kolę i zjadłyśmy chipsy. xd. Chyba już nic innego nie mogę o tym wyjeździe powiedzieć. Było super!
Hej! Tu trochę o moich planach na wakacje. Jutro wyjeżdżam do Zuzi, u której już byłam na sylwestra. Napewno będziemy na klango ale nie obiecuję, że na moim koncie. Możemy być na moim albo na jej, a nawet jak na moim to i tak żadziej. Ustaliłyśmy już nawet co będziemy robić, bo dużo gadamy przez telefon. W poniedziałek - jedenastego opuszczam was na dwa tygodnie, bo jadę na kolonie do Sobieszewa. To jest chyba moja najdłuższa przerwa od klango od kąd założyłam konto xd. Od 24 lipca znów wracam na klango zrobić trochę bałaganu hehehe. Trzynastego sierpnia wyjeżdżam nad morze z rodzicami ale na klango będę. Może jeszcze między tymi dwoma wyjazdami gdzieś pojadę ale napewno nie wiem.